Kultura Kobietą. Kino, które porusza, rozmowy, które zostają.

„Drodzy państwo, zapraszamy, zostańcie z nami po filmie, porozmawiamy” — to zdanie w większości kin oznacza zwykle kilka uprzejmych pytań o ulubioną scenę. W warszawskim „Kinie Kultura” przy Stowarzyszeniu Filmowców Polskich żyje, pulsuje kreatywny projekt, który traktuje film z sercem,  jako narzędzie, taki stetoskop do badania emocji, relacji, naszych ludzkich mechanizmów obronnych, do badania tego, co w nas świadome i nieświadome.

Cykl „Kultura Kobietą”, prowadzony przez Justynę Rutkowską, wyrósł z prostego pomysłu, prostej myśli, z potrzeby duszy: skoro sztuka potrafi poruszyć, dotknąć człowieka, to może warto sprawdzić, przyjrzeć się temu, poczuć, co właściwie się wtedy z nim dzieje, jaki to jest rodzaj poruszenia…

I okazuje się, że dzieje się całkiem sporo, że coś drga, rezonuje, że poruszenia są głębokie, dotykają wielu obszarów…

Projekt odbywa się w kameralnej, kultowej, kolaudacyjnej niegdyś sali „Rejs” warszawskiego „Kina Kultura” przy Krakowskim Przedmieściu. Spotkania mają regularny rytm i tempo akcji. Co drugi poniedziałek widzowie oglądają film, a później zostają na rozmowie prowadzonej przez psychoterapeutkę Justynę Rutkowską oraz zaproszonych przez nią gości ze świata filmu, sztuki, psychologii.

Sam pomysł narodził się wiele lat temu w jej umyśle. Wiosną ubiegłego roku miała miejsce inauguracja psychologiczno-filmowego cyklu.

„Bardzo chciałam prowadzić spotkania filmowe o charakterze psychoterapeutycznym, tworzyć bezpieczną, kreatywną przestrzeń dla po-łączenia sztuki z psychologią”

– wspomina Justyna Rutkowska.

Kultura Kobietą. Justyna Rutkowska. Zdjęcie: Studio Kreatywna Sesja (https://kreatywnasesja.pl/)
Kultura Kobietą. Justyna Rutkowska. Zdjęcie: Studio Kreatywna Sesja (https://kreatywnasesja.pl/)

To zdanie dobrze oddaje charakter całego projektu. Nie chodzi tutaj o analizowanie filmu wyłącznie od strony formalnej, filmoznawczej. Niezwykle ważne są potrzeby, emocje widzów, twórców… ich reakcje i skojarzenia, fantazje. Film staje się punktem wyjścia do rozmowy o głębokich doświadczeniach człowieka, nas wszystkich. Staje się punktem wejścia w nasze światy wewnętrzne, w pierwotne meandry naszej psychiki.

W pierwszej, cotygodniowej odsłonie cyklu – od maja do grudnia 2025 r. – pojawiały się różne produkcje zaproponowane przez ówczesną kierowniczkę Kina Karolinę Trzaskowską: polskie, zagraniczne, dokumentalne i fabularne. Justyna zaproponowała cykl i jego psychoterapeutyczną formułę, szefowa kierunek kobiecy. W tym roku program został poświęcony przede wszystkim kobietom-reżyserkom. Była to inspiracja Magdaleny Łazarkiewicz – znakomitej polskiej reżyserki, scenarzystki, ambasadorki tego projektu, która całym sercem wspiera tę warszawską inicjatywę.

Rutkowska mówi o tym z zaangażowaniem i pasją. Interesuje ją budowanie przestrzeni bezpiecznego obcowania ze sztuką, wzajemnego wsparcia, wzajemnego motywowania się oraz wspólnego myślenia o kobiecych doświadczeniach. Interesuje ją proces tworzenia, ogromna ciekawość innych twórców, otwartość na każdy głos, gotowość na różnorodność. Ceni sobie ludzi wyraźnych, odważnych, z inicjatywami. Dodaje, że to wszystko byłoby trudne, gdyby sama nie doświadczała bezpieczeństwa i oparcia w swojej psychoanalizie. 

Dlaczego film wzbudza w nas silne emocje, mocno nas porusza, dotyka?

To pytanie wraca podczas każdego spotkania. I właśnie tutaj zaczyna się najciekawsza, najczulsza część projektu.

Psychoterapia zazwyczaj kojarzy się z rozmową. Tymczasem Justyna zwraca uwagę na coś ważnego: człowiek nie zawsze potrafi opowiedzieć siebie wprost. Nawet jak bardzo tego chce czy potrzebuje. Nie zawsze potrafi pomyśleć swoje myśli, doświadczenia w taki sposób, by stworzyć o nich swoją opowieść ubraną w słowa…

„Czasami brakuje nam słów, aby nazwać swoje myśli i uczucia, nadać im znaczenia i wtedy sięgamy po obraz, metaforę, bohatera, tworzymy siebie na ekranie naszej psychiki”

– opowiada.

To bardzo ważny, czasem bolesny, czasem uwalniający proces: móc przejrzeć się w nie-swojej historii życia. A taką możliwość daje nam film, historia opowiedziana reżyserskim okiem i uchem. Kino pozwala bezpiecznie przyglądać się własnym emocjom, rozpoznawać się, łączyć z własnymi doświadczeniami. Bohater filmu przeżywa coś za nas albo z nami, albo dla nas, z naszej przeszłości lub na przyszłość. Dzięki temu łatwiej rozpoznać własny lęk, wstyd, samotność, swoje tęsknoty i ekscytacje. Kino wyposaża nas w scenariusze życia innych, które oswajają nasze osobiste scenariusze. Wspólna rozmowa reżyseruje, przekształca w nas to, co surowe, co nieprzetworzone, w coś dojrzalszego, o czym można myśleć, mówić i śnić. 

Po filmie ludzie zaczynają mówić o postaciach, scenach i czasem snach. Potem o relacjach, odczuciach. A chwilę później okazuje się, że opowiadają już o sobie, co przeżyli, jak to opracowali, czego się boją a za czym tęsknią. Rutkowska podkreśla, że widzowie często właśnie tak opisują swoje doświadczenie udziału w spotkaniach. To nas wszystkich buduje, od-budowuje i roz-budowuje.

 „Te nasze spotkania dają przestrzeń do tkliwego roz-poznawania siebie i do-tykania swoich doświadczeń wrażliwością swojego serca, tykaniem serca”.

To interesujące również dlatego, że to wszystko dzieje się w miejscu publicznym, w społeczności ludzi kultury. W sali kinowej siedzą obcy sobie ludzie. A mimo to pojawia się poczucie bezpieczeństwa i uważności. Być może dlatego, że wszyscy patrzą najpierw na ekran, a dopiero później na siebie nawzajem. A potem do siebie, do wnętrza. I wychodzą bogatsi, może ożywieni.

Justyna Rutkowska. Między psychoanalizą a sztuką

W historii Justyny Rutkowskiej kino pojawiło się bardzo wcześnie. Jej babcia sprzątała nieistniejące już stare, kultowe, przedwojenne kino „Szarotka” w Kamiennej Górze (wcześniej niemieckie „Gloria Palast”) w Karkonoszach i… zbierała guziki gubione przez widzów. Może to był początek także jej psychoanalitycznej ścieżki.

„Dzisiaj te guziki mam ja, w drewnianej szkatułce. Są ze mną w Warszawie”

– opowiada Rutkowska.

Guziki z kina jako rodzinne archiwum emocji, ślad tamtego życia… brzmią niemal jak gotowy symbol całego projektu filmowego. Guziki coś łączą, spinają – zapinają, rozpinają nasze życie wewnętrzne. Są granicą między napięciem, uciskiem a rozluźnieniem, swobodą. Są także granicą między ciepłem a zimnem, między bezpieczeństwem a niebezpieczeństwem. Interpretacje są indywidualne… 

Rutkowska od lat pracuje jako psychoterapeutka, aktualnie w trakcie szkolenia psychoanalitycznego. Jest także od 20 lat dyrektorką VERSO Śląskiego Studium Psychoterapii Psychoanalitycznej Instytutu Zdrowia. Swój gabinet otworzyła zaraz po zakończeniu studiów. Jednocześnie od początku swojej zawodowej drogi pozostaje blisko sztuki. Mówi o niej nie jak o dodatku do życia, ale jak o czymś niezbędnym, także w psychoterapii:

„Sztuka zawsze była mi bliska i była rodzajem higieny mojego życia, często jedną z dróg komunikacji, także w relacjach z pacjentami. Wagary spędzałam albo w galeriach sztuki albo ośrodku szkolno-wychowawczym z dziećmi. Szkoła mnie często nudziła, choć ją lubiłam. Przede wszystkim spotkałam w niej wspaniałych nauczycieli, którzy wspierali moje zainteresowania i potencjał”.

Kultura Kobietą. Justyna Rutkowska. Zdjęcie: Studio Kreatywna Sesja (https://kreatywnasesja.pl/)
Kultura Kobietą. Justyna Rutkowska. Zdjęcie: Studio Kreatywna Sesja (https://kreatywnasesja.pl/)

To podejście tłumaczy charakter „Kultury Kobietą”. Projekt nie oddziela psychologii od kultury. Wręcz przeciwnie. Zakłada, że człowiek uczy się rozumieć siebie również dzięki budowaniu relacji z obrazami, dźwiękiem, światłem, metaforą, symbolem. Poznaje siebie w relacji, w dialogu, w sytuacji wymiany z „innym”, kiedy może dawać i brać, brać i dawać.

Co ciekawe, Rutkowska mówi o tym bez patosu. Raczej jak ktoś, kto mówi o swoim doświadczeniu życiowym, o tym, jak się regularnie śpi, je, sprząta, spaceruje i chodzi do kina czy na wernisaż. Wspomina swoje trudne momenty, kryzysy i doświadczenia graniczne. Właśnie wtedy szczególnego znaczenia nabierały dla niej kontakt ze sztuką oraz przyrodą.

 „Trudno mi sobie wyobrazić, co byłoby we mnie gdzieś tam głęboko, gdybym nie miała tej możliwości i tej przyjemności budowania relacji ze sztuką i przyrodą”

– mówi.

Warszawa, kino i potrzeba nowego początku

W opowieści Justyny Rutkowskiej ważne miejsce zajmuje także Warszawa, którą pokochała lata temu. Przez wiele lat przyjeżdżała tu często – głównie na konferencje psychoanalityczne. Przeprowadziła się ze Śląska, z Tychów, w jakimś sensie przekształcając, może rozszerzając, rozbudowując a może odbudowując swoje wcześniejsze życie.

Opisuje to jednak z dużym sentymentalizmem. Interesuje ją proces zmiany, któremu towarzyszy odwaga, ryzyko, zdolność do utrzymania w sobie napięcia i cierpliwości, bardzo duża ciekawość życia. Warszawa pojawia się u niej jako przestrzeń intensywności, bezpośredniego kontaktu z różnorodnością. Miejsce zupełnie nowych relacji, nowych rytmów i nieustannego wszechstronnego ruchu:

„Spotykam tak wiele nowych ludzi i połączeń, nie byłam na to gotowa, odkrywam siebie w nowych dla mnie okolicznościach”.

Jednocześnie przyznaje, że potrzebowała tej zmiany, wyraźnego ruchu w swoim życiu. W jej narracji często wraca temat dojrzewania do własnych decyzji oraz szukania życia, doświadczeń, które byłby odpowiedzią na jej dziecięce marzenia i pragnienia.

To ważny kontekst dla „Kultury Kobietą”. Projekt nie powstał przecież w oderwaniu od osobistego doświadczenia. Wyrósł z potrzeby budowania miejsca, przestrzeni dla rozmawiania o emocjach, potrzebach, sile i miłości do życia. Wyrósł w miejscu nieprzypadkowym, miejscu, do którego od lat zaglądała Justyna. A zaglądała nieustannie do Kultury, kultury życia! 

„Kultura Kobietą” i siła wspólnego oglądania, oddychania myślą

W czasach, gdy większość filmów oglądamy samotnie, najczęściej między jednym powiadomieniem a drugim, projekt Justyny Rutkowskiej działa trochę pod prąd, choć nie pędzi, raczej zatrzymuje, zachęca do refleksji, do szukania znaczeń. 

Zakłada, że film potrzebuje wspólnoty. Potrzebuje czasu, spojrzenia, rozmowy. Potrzebuje stołu, do którego wszyscy mogą usiąść i z którego mogą się najeść tym, co najbardziej wartościowe. Bo najbardziej karmi kontakt, zwłaszcza ten, w którym jest wymiana tego, co wartościowe, choć inne, odmienne. Poznawanie nowych smaków… 

I być może właśnie dlatego te spotkania przyciągają ludzi. Nie oferują gotowych odpowiedzi, nie dają klasycznej polemiki nad filmem, nie mówią co robić a czego nie robić, aby lepiej żyć. Nie obiecują także życiowej transformacji po jednym filmie. Może niewiele obiecują, a jednak dają oddech, karmią jakością myślenia, do którego zaprasza Justyna Rutkowska.

Dają coś coraz rzadszego: możliwość uważnego słuchania i bycia usłyszanym, usłyszaną. A to, jak pokazuje „Kultura Kobietą” Psychoterapeutyczne Spotkania Filmowe, bywa początkiem bardzo ważnego procesu dla wielu naszych widzów i gości… 

Z wdzięcznością dla Zespołu „Kina Kultura”, Stowarzyszenia Filmowców Polskich, portalu e-teatr oraz Polskiego Towarzystwa Psychoterapii Psychoanalitycznej za wspieranie tego dzieła. Z podziękowaniami dla wszystkich gości, rozmówczyń i rozmówców oraz naszej wspaniałej, wrażliwej widowni. 

Kultura Kobietą. Justyna Rutkowska. Zdjęcie: Studio Kreatywna Sesja (https://kreatywnasesja.pl/)

Zobacz także

Warszawa 1939. Tu przedwojenna stolica wraca w detalach.

Makieta przedwojennej Warszawy w Teatrze Kamienica / SKWER

Jeden komentarz

  1. Dzień dobry,
    Napisane łagodnym i dobrym językiem.
    Pozdrawiam
    Wiesław

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *